Od kilku miesięcy z coraz większymi sukcesami ucze się wczesnego wstawania. Najgorsza pora roku właśnie powoli przemija. W grudniu kiedy człowiek otwiera oczy widzi za oknem ciemność – a obecnie o 7 często przez okno zagląda mi słońce które potrafi byś niesamowitym mobilizatorem. Czytałem wiele poradników dot. wstawania – w każdym z nich było wiele teorii, ale z praktyka często nie miała z tym zbyt wiele wspólnego tak więc dziś garść moich doświadczeń i porad wyniesionych z praktyki :
- Sypiaj określoną liczbę godzin – w moim przypadku nauczenie się wstawania o jednej godzinie nie było możliwe. Czasem człowiek wychodzi gdzieś rano, czasem idzie na piwo – kładzie się spać o 3ej i wstanie w takim wypadku o szóstej czy siódmej spowoduje więcej problemów niż pożytku, gdyż ziewanie i bycie spiącym przez cały dzien nie wpływa dobrze na nasz nastrój i produktywność – ja preferuje takie rozwiązanie. Staram się wstawać pomiędzy 6.30 i 7 i ewakuacja do łóżka około północy jest akurat pasująca.
- wyłącz drzemkęę w budziku – drzemka w budziku daje “psychiczny komfort” ze jeszcze mogę “5 minut” – a potem te 5 minut zamienia się w pół godziny…
- wybierz w budziku miły dźwięk w sam budzik ustaw tak aby trzeba było się ruszyć w łóżka – wredny dźwięk nie powoduje niczego dobrego, bo cały poranek jest potem przysłowiowo “spieprzony”. Czasem taki należy ustawić kiedy trzeba wstać na 110% i nie jest się pewnym czy jest to wykonalne po np 4 godzinach snu. Ustawienie budzika w pewnej odległości od łóżka pozwala Nam przebudzić się już dzięki temu, że opuścimy łóżko – dla mnie to ważne, bo kiedy budzik jest koło łóżka to wyłączam go i niestety ide spać…
- samodyscyplina – na końcu wspominam o najważniejszym. Bez niej nic sie nie uda – żadne metody czy rady nie podziałają. Nauka samodyscypliny jest procesem bardzo trudnym i długim – nie znam nikogo kto z dnia na dzień byłby w stanie się tego nauczyć. Miejcie to na uwadze :)
Jeśli ktoś ma jakieś inne ciekawe pomysły z chęcią poczytam. Ja mam w planach zakup Sleeptracker’a dzięki któremu podobno wstawanie nabiera zupełnie innego wyrazu. Większość recenzji jakie czytam jest zdecydowanie pozytywna wiec myślę, że warto rozważyc zakup. Jeśli wstawanie w dobrym nastroju ma mnie kosztowac w granicach 500-600 złotych to myśle, że warto rozwazyć zakup :)
Poprzedni rok nie był specjalnie przełomowy w moim życiu. Było sporo przemyślen, pomysłów, planów, ale mało tak naprawdę się działo. Dotychczas moje życie toczyło się trochę podobnie do zasady, że skoro niewiele się dzieje to niewiele się może spieprzyć – ale czas z tym skończyć :-) Nie mam zamiaru za 20 lat marudzić, że czegoś nie sprobowałem, tak więc do dzieła. Aby coć osiagnąć należałoby coć zamierzyć co nieniejszym czynię:
- Firma – chciałbym założyć wreszcie odkładaną od nie napiszę kiedy firmę i robić wszelkie rzeczy prowadzące do jej rozwoju
- Niezależność finansowa – mam poprostu dość ciągłego uczucia w głowie, że ciągle jest coś do spłaty …
- Wyprowadzka – marzę o tym nie pamiętam jak długo… Prawie nigdy nie było finansów pozwalających na to – miejmy nadzieję, że w tym roku będzie ku temu sposobność
- Sześciogodzinny dzień pracy – w ubiegłym roku sporo dokonałem jeśli chodzi o walkę z prokrastynacją i podobnymi. Pojawiło się wstawanie o sensownych porach, organizacja pracy, codzienne TODO itp. Moim głównym celem w tej materii obecnie jest wypracowanie wspomnianego modelu pracy o czym mam zamiar napisać później :-)
- Projekty – są pomysły tylko rąk jakoś mi za mało – a może poprostu lepszej organizacji brakuje ?
- Auto – przydałby się wreszcie jaki dupowóz, najlepiej RWD :-)
Poza pracą w życiu powinny się znaleść uprzyjemniacze, czasem zwane hobby – dla informatyka powinno się to nazywać “odciągacze od komputera” ;-)
- Wrócić do jazdy na wrotkach – jeździłem wcześniej sporo, poprzedni rok był porażką i czas by to naprawić.
- Półmaraton – poprostu – tak dla samego siebie, aby udowodnić sobie, że się da
- Kupić rower – tam gdzie się nie da wrotkach da się na rowerze :-)
- Fotografia – na dobry początek roku “Projekt 365″ okazał się niewypałem bo straciłem ostatni aparat. Ale w tej kwestii zamiaru poddać się nie mam
- Modele – cały zeszly rok wmawialem sobie ze nie mam czasu – sęk w tym że to raczej kwestia lenistwa…
- Kurs tańca – przełamanie sie w tej kwestii jest dla mnie ( i dla wielu innych facetów ) naprawdę trudne…
Chciałbym 1 stycznia zacząć fotograficzny “Projekt 365″. Aparatu chwilowo nie posiadam ( pozatym w iPhone ), ale stwierdziłem, że na chwilę obecną kupno jest pozbawione sensu. Bo na początku zawsze są chęci – tylko nie wiadomo jak to potem będzie z realizacją. Tak więc jeśli uda mi się na początku realizowac projekt to aparat zakupie :-)
Czym jest ów tajemniczy projekt ?
Można powiedzieć, że to całoroczne zadanie (!). Zadanie, którego celem jest zrobienie jednego zdjęcia dziennie.
Czemu ?
Wyobraźcie sobie, że można jakby cofnąć się w czasie i przypomnieć co się danego dnia wydarzylo, czego się nauczyliśmy, kogo spotkalismy na swojej drodze. Czas biegnie bardzo szybko – a 365 zdjęć może być fajną pamiątką 31 grudnia następnego roku.
Czy sie uda ?
Zrobić zdjęcię każdego dnia ( i je opublikować ) to napewno wyzwanie. Myśle że warto spróbować – każdy pisze i mówi, że końcowy efekt jest zdecydowanie wart zachodu. Time to do this :-)
Pisanie techbloga nigdy mi nie szło, tak jak bym tego oczekiwał. Zawsze się gdzieś kończyły tematy lub chęć do ciągłego pisania o tym samym lub podobnym. Zawsze chciałem mieć miejsce w Sieci gdzie mógłbym napisać o wszystkim na co mam ochotę – od PHPa, przez sprawy Macowe kończąc na sporcie i tym co oglądam w kinie. I takim miejscem będzie ten blog.
Na jednym z blogów które staram się czytywać ( http://zenhabits.net ) pośród 2ostu motywacyjnych wskazówek napisano aby zapisywać gdzieś swoje “postępy” – i myślę, że blog będzie do tego się całkiem nieźle nadawał. Zobaczymy co z tego będzie - mam nadzieję, że Loudthinking nie podzieli losu moich poprzednich blogpodobnych inicjatyw :-)